Sunday, February 8, 2009
A TEMPO
dłonią rzeźbioną światłem na wskroś. Ogród
dzieli drogę na mniejsze i większe kroczki
każdy walc to przejście do altanki, do róż;
róża zawsze czerwona, a bez kwitnie biało.
Szymannie
8 lutego 2009 r.
Tuesday, January 13, 2009
chleba...
uważniej stawiać kroki, liczyć gesty, jak okruchy dla wróbli
skupiać w uśmiech, który mówi wszystko, milcząc
że może to nie tak, że nie tędy droga, że nie tędy gesty
że może trzeba raz jeszcze, na powitanie, zamiast łez
soli i kawałka chleba
Sunday, November 2, 2008
The inner child
BAŚŃ DOBREJ WRÓŻKI
Tomkowi i Ani K. Oraz ich ślicznej córeczce
Srebrne księżyce i złote pszczoły zawisły na nitce
zaraz nad twoją głową. Jeszcze nie wiesz, że księżyc
nie świeci własnym światłem, a blask, który tutaj dotarł
nie zmieni kamienia w gwiazdę. Na teraz
baśnie z księżyca i stwory, i wszystkie czary, ogromne
bo w lasach mieszkają skrzaty, a w domu cioci i wujka
zaklina się kwiaty i deszcze. Obyś była nam zawsze
równie mądra, co piękna.
Po księżycowej baśni, gdy wyjdziesz ze świata wróżek
miękko rozczeszesz włosy, umknie coś, albo cię zbudzi
niczym matczyne dłonie wspomnienie głowę pogłaszcze
otworzą się i zwilżą oczy widzące zorze.
Sunday, October 26, 2008
...
Desiderata
- Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj,
jaki spokój można znaleźć w ciszy.
O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie,
bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swą prawdę jasno i spokojnie i wysłuchaj innych,
nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść.
Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha.
Porównując się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały,
zawsze bowiem znajdziesz gorszych i lepszych od siebie.
Niech twoje osiągnięcia, zarówno jak i plany,
będą dla ciebie źródłem radości.
Wykonuj swą pracę z sercem, jakkolwiek byłaby skromna,
ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu.
Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa,
niech ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty.
Wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu.
Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia
ani nie podchodź cynicznie do miłości,
albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa.
Przyjmij spokojnie, co ci lata doradzają,
z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.
Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu.
Nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.
Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy.
Masz prawo być tutaj. I czy to jest dla ciebie jasne czy nie,
wszechświat jest bez wątpienia na dobrej drodze.
Tak wiec żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek się trudzisz
i jakiekolwiek są twoje pragnienia.
W zgiełku i pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą.
Przy całej złudności i znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.
Bądź uważny. Dąż do szczęścia.
Saturday, October 25, 2008
CHODŹ ZA MNĄ

Ten nabiera nowego znaczenia w świetle spotkań z sierpnia, wydarzeń z ostatnich dwóch miesięcy. Jak to powiedział ktoś mądry, wszyscy pragniemy tak bardzo, aby ktoś nas zrozumiał, chcemy zrozumieć innych, wejść w ich świat i w nim pozostać... ale nie zawsze to jest proste, bo mozaika uczuć, poglądów, wydarzeń układa się w całość czasami sama, a czasami w wielkich bólach...
Życie jest darem, drugi człowiek jest nim też. W poszukiwaniu sensu, miłości, odbicia w oczach drugiego człowieka warto więc chyba nie tracić odwagi. Ani świadomości, że ta droga trwa całe życie...
Ze szczególną dedykacją dla poetów, którzy otwierali mi oczy na poezję, a i muzykę, dla przyjaciół, którzy byli ze mną w zdrowiu i trudnej chorobie oraz dla pewnego mężczyzny, którego bardzo pokochałam. Dla wszystkich - na szczęście :) Oswoić strach... :)
CHODŹ ZA MNĄ
pada pod innym kątem. To miejsce nie jest już tylko
zbiorem powierzchni. Chodź za mną - były kiedyś
takie spódnice. Zakręcające się wokół bioder. O świcie
ubierane w pośpiechu. Spotkania przelotne, kroki na schodach
Zmoknę. Dziwny włosów urodzaj. Oczekiwany zmrok, przyjazna nam
ciemność. Były kiedyś takie spódnice...
Więc chodzimy za sobą, wypatrując wspólnych
horyzontów: punktu, zbioru punktów. Zbiór punktów
nie zawsze jednak stanowi prostą. Brak wspólnych punktów
układa się w linie równoległe. Pomiędzy
dotykiem a dzisiejszym śniegiem. Już poza
pięciolinią pieszczoty. W wyższej oktawie
klamra, nowe akordy. Krzywe głosu, przyzwolenie
na otwarcie tajemnic. Zmęczenie
każe powiedzieć tak
Czy wiesz, ile waży mój sen. Wiem tylko
jak jest nielekki. Bywa, że z oddali nie słyszę
twoich oddechów. Marzymy
o jednym więcej zrozumieniu. O obrazach
spokojnych
Serca nas podsłuchują. Nauczyliśmy się
konspirować. Odpowiedzi zajmą tyle czasu. Może
zaczęlibyśmy je osłaniać pieszczotą wspomnień. Wspólnotą
drgań. Tęsknimy do chwili, kiedy oswojony strach pozwoli
podejść inaczej do tematu. Może tym razem będzie czas
zakorzenimy się w tym, co odkryliśmy.
[Przyznajmy się... w małych skrytkach schowaliśmy marzenia...
Gdynia 2006. Terre libre. ]
Friday, October 24, 2008
miękko...
http://digart.img.digart.pl/data/img/68/34/download/1575168.jpg
Autorka: http://omamo.digart.pl/
OBIETNICA ŚWITU
(dla G. J. K.)
Pobłogosław mnie ojcze, póki jestem jak świeża
obietnica świtu. Stała się przy mnie, zostanie może
na dłużej ta noc. Wszystko było już przedtem
dobre i rosło
Odpoczęłam i milczę, bezwiednie wędruję
jak idące z przeznaczeniem słonie. Ciało ciąży
do miejsca, gdzie się już go nie należy spodziewać
nad młodymi czuwają wielkie obietnice. Przenikają
ziemię po samo jej dno
byliśmy już starzy, śmiałam się
perliście. Siwiały mi włosy
_____________________________________________________
A teraz, trochę nie z tej bajki, dwie małe historie o tym, co uważam za ważne w życiu. Nie tylko chrześcijan.
ŚMIAŁOŚĆ POKORY
Poszedłem do bardzo, bardzo starego mnicha i spytałem go: "Co to jest śmiałość pokory?" Ten człowiek nigdy mnie przedtem nie widział, ale czy wiecie, jaka była jego odpowiedź? "Być pierwszym, który powie: kocham".
---
SERDECZNA MIŁOŚĆ
Pisma ojców pustyni opowiadają też o tym, jak pewien mnich pytał, czy należy budzić modlących się braci. Starzec odpowiedział mu, że on raczej, gdy brat modlący się przy nim zaśnie, kładzie jego głowę na swoich kolanach.
Tuesday, September 2, 2008
SKAZA
dlaczego 12 letnie dziecko musi przestać straszyć...
Zbieram zimno, nagły deszcz, dreszcze
cofanie się burzy. Może to złe zaklęcia
śpiew szamanów, bębny sprawiły
że wychodzi małe, brzydkie dziecko, łypie oczami
łapie nas za ręce, uda, uderza, jak w tam tamy
następnym razem owiniemy się w jedwab
zatkamy uszy woskiem, nie będą tak boleć
nas ramiona.
Wednesday, August 27, 2008
pstrągi
Płyniesz teraz pod prąd, pstrągu, srebrną skórę
masz przyjemnie gibką i śliską. Woda stawia ci opór
szybki jak każdy twój ruch
chcesz zrzucić starą skórę, piąć się w górę, nad wartki nurt rzeki
dotknąć ciepłego brzegu, chwilę na nim pozostać
i stać się barwnym wężem
Monday, August 4, 2008
Letni
Czułe są nasze dłonie uwite w okrąg jak gniazdo gila, między brzegiem palców
jest przestrzeń na szept, grzeje powietrze i skórę. Odejdą
pęknięte dzbany, stłuczone przeciągiem lustra. Noc
pachnie, lato
drży od ciepła, faluje powietrze
sen skrada się lekki, obciąża powieki
śnieg
Dotykam połaci śniegu - drżą mi dłonie. Szukam w nim śladów
Wojny, przepraw, ucieczek, ale jest tylko biała, blada, nietknięta
Przestrzeń. Po powiekami skrzą się okna domów, jak świetliki
W noc świętojańską, bajkowe i nierealne.
Ten śnieg prowadzi donikąd, mówię, prawie płacząc. Wiatr
Rozsuwa przede mną cienkie kotary zamieci, prószy coraz więcej,
Jest coraz bardziej nietknięty, ten śnieg, nie ma na nim żadnych śladów,
Znaków, blizn.
[głośno dziś pada śnieg...]
Głośno dziś pada śnieg. Wielka etiuda za oknem
w akordzie spadających z nieba białych gwiazd.
W zbożach człowiek jest mniejszy, w śniegu - czystszy
kroki w zaspach stają się lżejsze. Wołanie na wiatr
budzi w głębi wiotkiego ciała niedźwiedzia. Naprzód
aż do gwiazd.
Tuesday, January 22, 2008
ptaki zrywają się do lotu...
Iskry śniegu rozsypane u stóp miasta. Ptaki
zrywają się do lotu. Wieczorne łzy
nieuchronne jak wiosenne roztopy.
ziemia pod nimi ma milion barw...
ziemia pod nimi ma milion barw, a każda zaprasza, aby zostać
królem tej ziemi - uwić bajecznie kolorowe gniazdo i czekać
na kwilenie piskląt - które szybko nabiorą blasku właściwych piór
rosnąc. Ale tej ziemi nie zawdzięcza się skrzydeł, jej zawdzięcza się wieczory
tulenie główek pod pióra, stąpanie po mokrym gruncie, ćwiczenie dzioba
ziemia pod nimi każe składać skrzydła, jak żołnierzowi dom - broń
jak żeglarzowi sznury, rybakowi sieci
nuty ziemi są zawsze podobne i zawsze krótkie jak noce
spędzane na czekaniu na kolejne odloty.
Saturday, July 21, 2007
PRZEPROWADZKA...
na drugi adres:
www.terrelibre2007.blogspot.com
i remanent. Pozdrawiam serdecznie.
_____________________________________
Friday, July 6, 2007
jeszcze o domach
[mój dom bywa drogą
na której próbuję go zbudować]
(KESJI)
deski pokładu ciągną wzrok pod stopy. to dla nich
bywają przystanią. surowym gruntem
bez białych kolonii bocianich gniazd czy dębów
podpierających krajobraz korzeniami szerokimi jak korony.
ten dom jak kołyska na falach. a na czas zawinięcia do portu
przyczółek, do którego wraca się z lądu. przedziwne
a jednak kotwica nie wyznacza mu ostatecznego celu.
nawet mewy opuszczają go w pewnej odległości. pozostaje
pokład i maszt. niekończący się łan wody. i mała odległość
między dziobem a rufą. między deską i niebem.
gwiazdy są więc towarzyszkami wierniejszymi od pożegnań
na kei? od łopotu białych skrzydeł, od drgania wiatru
ustającego w czasie ciszy, pędzącego chmury nad sklepienie
dniem i nocą? kiedy się liczy myśli, milczenia, węzły
przebyte, minione, przyszłe.
gwiazdy wyznaczają więc kierunek, ale czy znaczenie? dokąd
i dlaczego, wciąż jak na zwiady? rzuca się kotwicę i wychodzi
mocować cumy. badać teren. wspinać się na powrót
po wąskim trapie.
